czwartek, 27 lipca 2017

Rozdział 22 - "Braterskie sprawy i wiele tajemnic"

Rozdział 22

Hinata wybudzała się ze snu, a jej powieki delikatnie drgały, aby następnie powoli się otworzyć. Spojrzała na sufit i zastanawiała się nad poprzednim dniem. Starała się, przypomnieć sobie, co się wtedy działo, a wspomnienia stawały się coraz wyraźniejsze. Gdy wszystko już odtworzyła w odpowiedniej kolejności, zaczęła się zastanawiać nad tym, co to oznacza. Przypomniała sobie braci Uchiha, którzy „jedli” Pocky. Zaśmiała się i szepnęła.
-Tajemnica rodu Uchiha odnośnie do jedzenia tych magicznych paluszków. I oni myśleli, że ja w to uwierzę.
Nadal się śmiejąc, przekręciła się na bok. Na krześle obok siedział pluszowy królik, wpatrując się w nią swoimi pustymi oczami. Nagle zerwała się z łóżka, uświadamiając sobie coś ważnego.
-Co ja zrobiłam?! Jak mogłam, tak łatwo się zgodzić na coś takiego? – zapytała samą siebie, a miała na myśli, wyjście z Itachim do wesołego miasteczka. Przyłożyła rękę do głowy i westchnęła ciężko.

„Przecież ja go w ogóle nie znam! Zgodziłam się, bo byłam zbyt zmęczona, żeby jasno o tym pomyśleć i chciałam mieć jak najszybciej spokój. I co ja mam teraz zrobić?” – jej myśli pędziły jak szalone. Najpierw musi się uspokoić, wstała i odetchnęła głęboko. Ubrała się, zeszła na dół, żeby zrobić śniadanie. Gotowanie zawsze ją relaksowało. Rozejrzała się, ale nikogo nie było w kuchni, więc zabrała się za smażenie omletów. Nie wiedziała jednak, że Sasuke nie ma w domu, gdyż już przed świtem wyszedł na spacer.
Nie mógł spać, bo gdy tylko zasypiał, miał TEN sen, więc postanowił się przejść. Chciał uspokoić myśli, ale nic nie pomagało. Cały czas rozmyślał, czy to czasem nie jest proroctwo, a słowa Itachiego z minionego wieczora, nadal krążyły po jego głowie. Nie dziwne, że aż zaczęło mu się to śnić. Mianowicie to, że Itachi zabiera Hinatę i ucieka, a Sasuke, mimo że ich goni, nie może ich dogonić, i tak w kółko. 

Czy tak się rzeczywiście stanie, czy nie, jest nieodkrytą tajemnicą. Westchnął ciężko, a jego żołądek przypomniał o swoim istnieniu, więc ruszył powolnym, niechętnym krokiem w stronę domu.
Gdy Itachi zszedł na parter, dziewczyna skończyła właśnie, przygotowanie śniadania.
- Co tak ładnie pachnie? – zapytał, uśmiechając się.
- A gdzie jakieś powitanie? – odrzekła przekornie.
- Dzień dobry. – ukłonił się demonstracyjnie. – A więc co tak pachnie?
- Dzień dobry. Omlety. – zaśmiała się, a drzwi otworzyły się i do kuchni wkroczył młodszy Uchiha. Rzucił bratu mordercze spojrzenie i już miał coś powiedzieć, ale Hinata spojrzała na niego znacząco.
- Wróciłem, dobry. – rzekł krótko, po czym nieco się rozluźnił. – Śniadanie?
- Witaj w domu. Tak, właśnie skończyłam. Siadajcie.
Posłusznie usiedli, a ona zaczęła nakrywać stół. Bracia spojrzeli na siebie i jak to tylko bracia mogą najlepiej, zrozumieli się bez słów. Starszy wyszedł z inicjatywą, żeby zapytać białooką.
- Jak to jest możliwe, że tak dobrze nad nami panujesz?
- Właśnie! Pierwszy raz widzę tak potulnego Itachiego.
- Sam jesteś potulny!
I zaczęli się przekomarzać, a Hinata zaśmiała się i powiedziała lekko.
- To tajemnica.
Przyłożyła palec do ust i krótko szepnęła „cii”, podkreślając swoją wypowiedź.

 Po czym postawiła przed nimi talerze i sama usiadła ze swoim. Zaczęli jeść, a Hinata dalej nie wiedziała, co ma zrobić z Itachim.
- Masz dzisiaj czas? – zapytał starszy Uchiha, przerywając jej rozmyślania. Dziewczyna spojrzała na niego zaskoczona. „Czy on czyta w myślach?” pytanie przemknęło przez jej myśli.
- Tak, mam. Coś się stało? – odpowiedziała, starając się, udawać, że nic nie pamięta.
- Oj, nie udawaj. Po twoim spojrzeniu wnioskuję, że wiesz, o czym mówię. – powiedział, uśmiechając się szelmowsko.
- Ty mały draniu, skorzystałeś z okazji. Wczoraj byłam zbyt zmęczona, żeby to przemyśleć. – syknęła w odpowiedzi.
- Mimo wszystko dałaś słowo i powinnaś go dotrzymać. – rzekł spokojnie, a wszystkiemu przyglądał  się młodszy Uchiha, który syknął z niezadowoleniem. – No co?
- Nie powinieneś jej zmuszać, żeby szła, skoro nie chce. – powiedział, mierząc brata przenikliwym spojrzeniem. Hinata uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością.
- Mów co chcesz, ale ja się nie poddam. Będę cię nawiedzał nawet w twoich snach. – spojrzał na dziewczynę i uśmiechnął się uwodzicielsko.
- Dobra! Pójdę z tobą, ale spróbuj mnie tknąć, a połamię ci kości. – syknęła zdenerwowana, a następnie zaczęła sprzątać ze stołu.
- A więc postanowione! Wyruszamy natychmiast! – krzyknął zadowolony, po czym spojrzał na Sasuke. – Mój kochany braciszek posprząta.- oświadczył dumnie, śmiejąc się, popchnął Hinatę do wyjścia mimo jej protestów i zdziwionego, a zarazem pełnego oburzenia niezrozumiałego okrzyku Sasuke. Po chwili znaleźli się na słonecznej, zatłoczonej ulicy. Żwawym krokiem ruszyli w stronę wesołego miasteczka, a w tym czasie młodszy Uchiha zmywał naczynia, gdyż wiedział, że białooka zdenerwuje się, gdy tego nie zrobi. Hinata wpatrywała się intensywnie w chłopaka, kroczącego obok niej, aż w końcu on nie wytrzymał i śmiejąc się, zapytał.
- O co chodzi?
- To ty mi powiedz. Dlaczego zaprosiłeś mnie na to wyjście? – przyglądała mu się podejrzliwie.
- Huh? Czemu pytasz? Czyż to nie oczywiste? – zapytał zaskoczony.
- Jedyne co jest dla mnie oczywiste, to to, że wcale nie jesteś mną zainteresowany. Choć bardzo starasz się na takiego wyglądać i nie jestem w stanie pojąć, dlaczego robisz to wszystko. – odparła pewnie.
Itachi patrzy na nią jeszcze bardziej zaskoczony, jego usta otworzyły się, jakby chciał coś powiedzieć, ale żadne słowa z nich nie padły, a on zamknął je i wpatrywał się w dziewczynę stojącą przed nim, jakby była jakimś rzadkim eksponatem w muzeum.
- Myślałeś, że tego nie zauważę? Kobiety są bardzo spostrzegawcze i inteligentniejsze niż ci się wydaje, więc gadaj po dobroci albo cię zmuszę. – powiedziała, przy czym groziła mu palcem, niczym małemu dziecku jako przestrogę.
Itachi westchnął i zaśmiał się cicho. Przeczesał włosy ręką i spokojnie odpowiedział. – Chodzi o to, że pierwszy raz widzę Sasuke w takim stanie. To całkiem zabawne, więc chciałem się trochę z nim podroczyć. No wiesz jak brat z bratem. Zwłaszcza że dawno go nie widziałem i chciałbym jakoś nadrobić stracony czas. Brakuje nam tematów, prawdę mówiąc nie wiem jak zacząć z nim rozmowę, a takie droczenie się z nim, jest jakimś sposobem na komunikację.  – wzruszył ramionami.
- Och, rozumiem, takie braterskie sprawy... I wszystko jasne. – rzekła, uśmiechając się nieco kpiąco. - A o jakim stanie mówisz? Nic nie zauważyłam. - Spojrzała na niego zaciekawiona, a on ledwo powstrzymał się, od wybuchnięcia śmiechem i uśmiechnął się zadziornie, mówiąc.
- To tajemnica. - przyłożył palec do ust i szepnął ledwo słyszalnie "cii".

 Spojrzała na niego mocno zaskoczona, po czym uśmiechnęła się szelmowsko i krzyknęła.
- Ty mały draniu! Nie przedrzeźniaj mnie albo porachuję ci kości. – uderzyła go przyjacielsko w ramię i zaczęła łaskotać.
- Poddaję się, poddaję! – wykrzyknął, podnosząc ręce w poddańczym geście.
- Masz nauczkę na przyszłość. – powiedziała pewnie z zadowoleniem.
- Tak, już wiem, z kim nie zadzierać w tym mieście. – zaśmiali się równocześnie. - A teraz chodźmy się bawić, chyba nie zaszkodzi?
- Skoro doszliśmy tak daleko, to chyba nie mam wyjścia i zaszczycę cię moją obecnością. – rzekła sarkastycznie i lekceważąco machnęła ręką.
- Dziękuję ci bardzo, o Pani! – ukłonił się demonstracyjnie. Ruszyli dalej, śmiejąc się i przekomarzając. Gdy dotarli do wesołego miasteczka, byli tak podekscytowani, że poszli na wszystkie możliwe atrakcje i prawie nie przestawali, się uśmiechać. Zrobili tylko krótką przerwę, żeby zjeść obiad, a na deser wzięli ciasto, po czym wrócili do zabawy.

 Wieczorem wracali do domu, z kolacją dla wszystkich i wieloma nagrodami z różnych konkursów. Gdy weszli do posiadłości klanu Uchiha, ta prawie cała tonęła w mroku, tylko w pokoju młodszego z braci świeciło się światło. Itachi skierował się do kuchni, a Hinata wbiegła po schodach i zapukała delikatnie do drzwi.
- Sasuke! Kolacja! – zawołała radośnie.
Gdy nie usłyszała odpowiedzi, delikatnie uchyliła drzwi i weszła do środka. Rozejrzała się po pomieszczeniu i stwierdziła, że jest to dosyć prosty pokój, a zarazem jest w nim sporo sentymentalnych drobiazgów. Zauważyła, że chłopak leży na łóżku, a jego klatka piersiowa unosi się w miarowym oddechu.

 Podeszła do niego, delikatnie przeczesała jego włosy, po czym pogłaskała go po policzku. „Ja już przegrałam, głupku” pomyślała, a on przytulił mocniej policzek do jej dłoni. Wpatrywała się w niego z czułością w spojrzeniu. Chwilę później jego oczy się otworzyły, więc zabrała rękę.
- Kolacja, śpiochu. – powiedziała delikatnie z lekkim uśmiechem. Na jej twarzy wykwitł łagodny rumieniec. Przez chwilę zastanawiała się czy chłopak go zauważył.
- Już idę. – odparł zaspanym głosem i uśmiechnął się zadowolony. – Witaj w domu.
- Wróciłam. – odpowiedziała, uśmiechając się jednocześnie. Wpatrywali się chwilę w swoje oczy, a Sasuke złapał ją za rękę.
- Masz chłodne dłonie, takie przyjemne w dotyku. – mruknął, przytulając policzek do jej dłoni. Hinata zarumieniła się mocniej i wypuściła z ust, wcześniej wstrzymane powietrze. Zaskoczył ją, więc na początku nie wiedziała, co powinna odpowiedzieć.

- Nie żartuj sobie ze mnie. – odparła niepewnie.
- Nie żartuję, to sama prawda. – spojrzał na nią pewnie, a następnie złożył na jej dłoni delikatny pocałunek. Dziewczyna w odpowiedzi złożyła pocałunek na jego czole. Zapadła między nimi niezręczna cisza. Hinata uwolniła swoją dłoń z uścisku Sasuke, po czym wyszła z pokoju, a on powoli za nią i zeszli do kuchni. Nadal nic nie mówiąc.
- Co tak długo? – zapytał Itachi na ich widok, a w jego głosie zabrzmiała nuta niezadowolenia i podejrzliwości. Tamci spojrzeli na siebie, nieznacznie się uśmiechnęli do siebie, a następnie ich wzrok spoczął na starszym z braci.
- To tajemnica! – powiedzieli równocześnie, a następnie wszyscy zaczęli, się radośnie śmiać i zasiedli do kolacji. Atmosfera była luźna, rozmowa płynęła swobodnie, ale jak czas mijał, byli coraz bardziej zmęczeni. Posprzątali ze stołu, Sasuke podziękował za jedzenie. Rozeszli się do pokoi, wzajemnie życząc sobie dobrej nocy. Każde z nich miało ciekawe sny, a Itachiego był najzabawniejszy, gdyż śniło mu się, że Hinata ma takie same ubrania jak on i byli bardzo radośni.

C. D. N~.

I oto jest nowy rozdział! Dużo czasu trzeba było czekać, ale mam nadzieję, że jeszcze ktoś tu zagląda i przeczyta ten rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba, mnie osobiście się podoba, co rzadko mi się zdarza, więc chyba to o czymś świadczy. Miłego czytania i dziękuję wszystkim czytelnikom za wspaniałe komentarze, słowa wsparcia i za to, że po prostu jesteście ze mną! Cieszę się, że ktoś docenia moją twórczość. Dziękuję za wszystko. Zapraszam na fanpage! 
https://www.facebook.com/KuroLadyandNaWa/?ref=aymt_homepage_panel
Piszcie, dzielcie się opiniami i zapraszajcie znajomych! ;)
Kuro Lady

sobota, 11 lutego 2017

Ohayo.

OHAYO!

Witam, witam! Trochę minęło! Serio bardzo dawno mnie nie było tutaj... Trochę zaniedbałam tego bloga w porównaniu do innych. Mam nadzieję, że jeszcze znajdą się tu jacyś czytelnicy. Post ten jest informacją! A jaką? A taką, że ja i moja przyjaciółka/partnerka NaWa podbijamy fb! Właśnie wystartowała nasza strona, którą znaleźć można pod adresem: https://www.facebook.com/Kuro-Lady-NaWa-102008036988215/
Wpadajcie! Piszcie! Likujcie! Róbcie co chcecie! 
Ja zaś przepraszam, że tak dawno nic nie zamieszczałam tutaj, ale jak tylko skończy mi się sesja, postaram się coś naskrobać, więc mam nadzieję, że jeszcze jest tu ktoś, kto z niecierpliwością wyczekuje nowego rozdziału. To wszystko!
Dziękuję i pozdrawiam, Kuro Lady~.